Chodzenie po ogniu jest jednym z najbardziej spektakularnych i efektownych sposobów po sięgnięcie wewnętrznej mocy. Jest aktem przezwyciężenia ograniczającego nas lęku i uświadomienia sobie, że wbrew trudnościom i lękom, jesteśmy w stanie podejmować coraz to nowe wyzwania.

Człowiek, który przechodzi przez to doświadczenie przekonuje sam siebie, że jest zdolny do czegoś, co dotychczas uważał za niewykonalne. Zaczyna wierzyć, że jest zdolny do pokonywania również innych trudności – prywatnych i zawodowych.

Przejście przez ogień nie jest żadnym cudem, pomimo to wymaga przezwyciężenia głęboko zakorzenionych oporów. Jest aktem zwycięstwa nad samym sobą i praktyką podnoszącą bioenergetykę, wpływa na poprawienie nastroju i poczucie lekkości. Ponadto poprzez kontakt bosych stóp z rozgrzanym węglem dochodzi do stymulacji punktów akupresurowych.

Uczestnicy po takim rytuale są bardzo ożywieni, dopisuje im dobry humor. Na drugi dzień natomiast znikają drobne dolegliwości jak na przykład katar. Chodzenie po ogniu jest więc treningiem motywacyjnym jak i techniką uzdrawiania. Chodzenie po ogniu zalecane jest szczególnie na jesieni i na wiosnę, kiedy nasz organizm (system immunologiczny) jest osłabiony.

 

Chodzenie po ogniu w praktyce polega na przejściu bosymi stopami po ok. dwu metrowym odcinku rozżarzonych (do temperatury ok. 600° C) węgli. Teoretycznie ludzkie białko ścina się już przy 40°C. A jednak uczestnicy przekraczają tę granicę i przechodzą boso po ognistym dywanie. Bez bólu i żadnej szkody dla zdrowia.

Czasami zdarza się, że powstają drobne pęcherze. W takich przypadkach zalecane jest przestudiowanie mapy receptorów na stopie i poznanie, który z organów doznał silnego pobudzenia – i został doenergetyzowany. Podobnie leczy się chorych w Chinach – używając moksy do przygrzewania receptorów.)